
Czy wiecie, że na Kubie Fiat 126p jest tak popularny, że dorobił się własnej lokalnej nazwy – El Polaquito, czyli „Polaczek”? Ten niewielki samochód, który w Polsce uchodził za symbol czasów PRL-u, stał się ikoną kubańskich dróg i jednym z najbardziej rozpoznawalnych aut na wyspie. Co więcej, w 2016 roku został nawet ogłoszony na Kubie samochodem roku!
Jak Maluch trafił na Kubę?
Historia Polaquito na Kubie zaczęła się w czasach, gdy Polska i Kuba były częścią bloku komunistycznego. W latach 80. Polska wysłała na wyspę 10 tysięcy Maluchów. Choć były to czasy, gdy samochody były dostępne tylko dla uprzywilejowanych obywateli Kuby, Fiat 126p przetrwał dekady i dziś jest symbolem kubańskiej klasy średniej. Na tle ogromnych amerykańskich krążowników szos, które pamiętają jeszcze czasy Batisty, Polaquito wyróżnia się swoją kompaktową sylwetką i ekonomicznym zużyciem paliwa – a to szczególnie istotne na wyspie, gdzie ceny paliwa w relacji do pensji należą do najwyższych na półkuli zachodniej.

Fot. Archiwum fotograficzne Lecha Zielaskowskiego, domena publiczna [na:] Wikimedia Commons.
Kubańska miłość do Malucha
Co sprawia, że Maluch jest tak ceniony przez Kubańczyków? Przede wszystkim jest niezawodny i łatwy w naprawie. Na Kubie, gdzie dostęp do nowych części zamiennych jest ograniczony, samochód, który można zreperować przy pomocy młotka, śrubokręta i kilku drutów, to prawdziwy skarb. Mechanicy montują w Polaquito mocniejsze silniki, przerabiają zawieszenie, a nawet dodają głośniki, których oryginalnie Maluch nie posiadał. Co ciekawe, niektóre części wymienne pochodzą z rosyjskich Ład, a nawet… starych pralek i kosiarek!

El Polaquito – symbol Kuby XXI wieku
Fiat 126p jest dziś integralną częścią kubańskiego krajobrazu – można go zobaczyć zarówno na ulicach Hawany, jak i na prowincjonalnych drogach. Stał się tak rozpoznawalny, że pojawił się nawet na pocztówkach i stał się prawdziwym turystycznym gadżetem. Co więcej, jego wartość na wyspie jest ogromna – choć w Polsce można kupić starego Malucha już za kilkaset złotych, na Kubie jego cena waha się od 5 do nawet 10 tysięcy dolarów! Kubańczycy traktują swoje Maluchy z ogromnym sentymentem. Dla wielu są one symbolem wytrwałości i umiejętności radzenia sobie w trudnych warunkach. „Nie obchodzi mnie, ile ma lat, lecz ile jeszcze mi posłuży” – mówi jeden z dumnych właścicieli Polaquito. I właśnie ta filozofia sprawia, że małe polskie autko nadal króluje na kubańskich drogach, mimo że jego historia zaczęła się tysiące kilometrów stąd, w Polsce lat 70. Czy można sobie wyobrazić lepszą reklamę dla polskiej motoryzacji? El Polaquito to prawdziwy ambasador PRL-owskiej inżynierii na drugim końcu świata!
Autorka artykułu: Paulina Eryka Masa
Źródła:
1. Fotografia ilustrująca artykuł: Emmanuel Huybrechts from Laval, Canada, CC BY 2.0 [na:] Wikimedia Commons.
2. Mawa, 2016, Kuba – wyspa „maluchów” [na:] newsweek.pl (dostęp: 13.03.2025).
3. Wprost, 2016, Fenomen „polaquito”. Na Kubie o Maluchu mówi się nawet „samochód roku” [na:] wprost.pl (dostęp: 13.03.2025).
4. Ciastek, P., 2016, Maluch z Tychów podbił Kubę. Za oceanem nazywają go „polaquito” [na:] dziennikzachodni.pl (dostęp: 13.03.2025).
